CENNIK STRZELAŃ

 

Zawody 2

UWAGA WAŻNA INFORMACJA

Weekendy 17-18.11  24-25.11  1-2.12  8-9.12  15-16.12  5-6.01  12-13.01 

19-20.01  strzelnica czynna tylko dla osób z własną bronią.

PROSZĘ ŚLEDZIĆ AKTUALIZACJE, MOGĄ NASTĄPIĆ ZMIANY

W pozostałe dni strzelnica funkcjonuje normalnie.

Książka pobytu informacje oraz rozliczenie będzie odbywać się w kasie na

terenie szkółki.

Proszę o wcześniejszy kontakt telefoniczny.

STRZELNICA SPORTOWA

Ulotka nowa1

Ulotka nowa

Dla osób nie posiadających broni, mamy do dyspozycji:

 

Pistolet Bul 1911 Classic Goverment Black  kal. 9mm

Pistolet CZ75 Tactical Sport  kal. 9mm

Pistolet Sig Sauer P226 X-Six Super Match  kal. 9mm

Pistolet Hammerli X-Esse Sport 6″  kal. .22LR

Pistolet Benelli MP95E   kal. .32S&W

Rewolwer ALFA Steel Steinless 3561 – 6″  kal. .357Magnum/.38Specjal

Karabinek CZ 455 Evolution GG Varmint   kal. .22LR

Karabinek CZ 512 auto.  kal. .22LR

Karabin Mossberg MMR Pro   kal. 5,56NATO

Karabin AK 47 Jack    kal. 7,62×39

Karabin Tikka T3X Sporter   kal. 5,56Nato

Karabin Anschutz 1903   kal. .22LR

Strzelba samopowtarzalna Mossberg 930JM PRO   kal. 12/76

Bok Akkar Churchill Sporting   kal. 12/76

Karabin wyborowy klasy MAGNUM CADEX CDX 33 Patriot Lite

kal. .338Lapua Magnum

Barwy jesieni

DCIM100MEDIADJI_0161.JPG

 

Budowa małego boiska w skrócie.

Witamy Państwa na naszej stronie poświęconej ofercie w zakresie urządzania terenów zielonych. Podejmujemy się wykonywania ogrodów przydomowych, nawierzchni trawiastych  oraz nasadzeń położonych przy domkach, osiedlach mieszkalnych, pasów zieleni przy drogach i obiektach użyteczności publicznej. Wykonujemy również usługi budowlane i brukarskie, jeśli ogród tego wymaga a są trudności ze znalezieniem odpowiedniego wykonawcy.

Dla Państwa przygotujemy “uszyty na miarę” ogród marzeń, zaspokajający wszystkie potrzeby jego użytkowników.

 

 

 

!!!WAŻNE!!!

Niestety w tym roku aura spłatała nam bardzo poważnego figla, więc terminy pojawiające się w poradniku poniżej mogą być nie na czasie, proszę wziąć to pod uwagę.

Takie anomalia pogodowe zdarzają się co kilka lat. Obecna przypomina mi bardzo wiosnę z roku 1996, wtedy dopiero w połowie kwietnia można było rozpocząć pierwsze prace w ogrodzie.

Od dnia dzisiejszego zaczynam pisać poradnik dla właścicieli ogrodów, którzy mają chęć by ich cacko nabrało wyglądu a nie bardzo wiedzą jak się za to zabrać.

Dodane 4 kwietnia 2013r

UWAGA! na końcu dopisałem o metodach walki z kretami w naszych ogrodach. POLECAM

Zapraszam do oglądania ostatnich WODNYCH ATRAKCJI w dziale “Woda w ogrodzie”

PORADNIK BĘDZIE UKAZYWAŁ SIĘ CYKLICZNIE W MIARĘ ZMIAN W PRZYRODZIE I POGODZIE.

Moja firma świadczy usługi w tym zakresie, lecz nie każdego stać na FIRMĘ przez duże F to po pierwsze a i ja sam też nie byłbym w stanie zaspokoić potrzeby wszystkich.

Należy pamiętać, iż ogrody różnią się od siebie bardzo to, co można zrobić choćby z trawnikiem jednego ogrodu w drugim nie da rady, no chociażby ziemia inna, np. glina tu a tam piach.

Nie biorę też odpowiedzialności za zabiegi, które wykonacie Państwo na podstawie mojego poradnika, zawsze trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem i dobrze zastanowić czy ten zabieg będzie skuteczny i co najważniejsze nie zagrozi kondycji naszego ogrodu.

Wszelkie porady opisane tutaj mają zastosowanie w tym czasie i miejscu, artykuł ten jest pisany przeze mnie na podstawie obserwacji pogody i przyrody. Ma swoje zastosowanie tylko w tym roku oraz na terenie Wałcza i okolic. Trzeba, bowiem pamiętać, iż każdy region ma swój mikroklimat i to, co można obecnie w pierwszej dekadzie kwietnia 2013 roku zrobić tu, to nie ma pewności czy choćby tylko 50km dalej w dowolnym kierunku będzie dokładnie tak samo. Znam miejsca niezbyt odległe, gdzie zalega jeszcze spora warstwa śniegu, jak również miejsca gdzie ruszyła przyzwoicie wegetacja.

Wiosna w ogrodzie.

Rok 2013 pierwsza dekada kwietnia.

Pogoda jeszcze mroźna, lecz można już przygotować się do pierwszych prac ogrodniczych.


 

Trawnik na przedwiośniu.

Choćby nie wiadomo jak nam się wydawało, że zima tego roku była lekka to wystarczy krótki okres suchej mroźnej pogody by nasz trawnik zszarzał i pożółkł. To wręcz nieuniknione po każdej zimie. Należy jednak spojrzeć na to z innej strony, przyschnięta trawa daje się łatwo „wyczesać”, czyli NADESZŁA pora na wertykulację i wapnowanie. Samo wapnowanie Dolomitem można przeprowadzać, gdy zalegają jeszcze resztki śniegu na trawie. Oczywiście można ten zabieg przeprowadzić tylko pod warunkiem, iż nie spłynie nam ten nawóz wraz z silnymi roztopami. Oraz wapno zdąży wsiąknąć w glebę przed innymi zabiegami na trawniku.

Zakładamy jednak, iż nie było wapnowania, trawa jest wysuszona a pogoda aż prosi się, by popracować w ogrodzie.  Zaczynamy od sprzątnięcia wszelkich liści pozostałych z jesieni, można to śmiało zrobić kosiarką z koszem. Ścinamy trawę jak najniżej jest to możliwe, po tym zabiegu w ruch idą grabie, ja polecam zwyczajne „pazurki” do liści, mogą być to też wszelkiego rodzaju wertykulatory – ręczne, spalinowe, elektryczne, wszystko zależy od wielkości trawnika i naszego zaangażowania.

Trawnik mamy już „wyczesany” i sprzątnięty, warto wtedy pomyśleć o lekkim nawodnieniu, gdyż wiosenne przymrozki bardzo wysuszają wierzchnią warstwę gleby a krótkie źdźbła traw nie chronią przed wiatrem podłoża, przez co korzenie trawy są narażone na wysuszenie. Oczywiście podlewanie nie jest niezbędne, być może natura sama postanowi nam pomóc, zsyłając bardzo potrzebny w tym czasie deszcz.

Po tych zabiegach można też zrobić równanie trawnika, nie chodzi o zakładanie na nowo, ale w sezonie zawsze może się zdarzyć coś, co zepsuje równą nawierzchnię trawnika, choćby nasz „krecik” (o kretach w ogrodzie porozmawiamy później) i teraz widać to szczególnie. Trawa krótka, wszelkie nierówności odsłonięte, więc możemy „zaszpachlować” owe ubytki. Nie próbujemy wysiewać teraz nasion, w znakomitej większości nie dotrwają do pogody sprzyjającej kiełkowaniu. Warstwa owej „szpachli” nie może być gruba, maksymalnie 2-3 cm. Ta grubość daje szansę trawie na przebicie się a deszcze i grawitacja pomoże nam w uzyskaniu równiej płaszczyzny.

Teraz po tych zabiegach czekamy na pierwsze powiewy prawdziwej wiosny, miejmy nadzieję, iż z początkiem Kwietnia można będzie pomyśleć o kolejnych postępach w pielęgnacji naszego trawnika.


 

Drzewa i krzewy.

Wiosenne prace zaczynamy od przycinania.

Drzewa i krzewy należy przycinać tylko w ciepłe i suche dni, co pomoże nam uniknąć zagrożenia, jakim są infekcje drewna i kory. Równie ważne jest, aby narzędzia, jakimi posługujemy się przy wykonywaniu zabiegów pielęgnacyjnych (sekatory, piły, nożyce) były dobrze naostrzone, wówczas cięcia gałęzi są gładkie i szybciej się goją.

Drzewa owocowe zwane w żargonie działkowców „poniemieckie”, czyli te, które rosną na zwykłych podkładkach, bądź starodrzewia owocowe wymagają trochę innego podejścia niż nowoczesne drzewka tak zwane „produkcyjne” bądź „przemysłowe”.  Tym zagadnieniem zajmę się później.

Cele, które przyświecają przycinaniu roślin są całkiem proste:

- Drzewa i krzewy ozdobne tniemy, aby nadać im atrakcyjny wygląd, umożliwić uzyskanie pięknych kwiatów, czy zapewnić lepsze warunki wzrostu.

-Drzewa i krzewy owocowe tniemy, aby nadać im właściwą formę (choćby po to by nie dopuścić do zbyt dużych rozmiarów, które będą utrudniały zbiór owoców jak również ograniczały dostęp światła słonecznego do dolnych partii gałęzi) oraz pobudzić do obfitszego owocowania.

- Chore, niewłaściwie rosnące pędy usuwamy zawsze, bez względu na gatunek czy zastosowanie danego drzewa lub krzewu. Zabieg ten, należy powtarzać regularnie, nawet zdrowe okazy drzew i krzewów wymagają takiego cięcia raz na kilka lat.

Większość gatunków krzewów liściastych przycinamy wczesną wiosną. Gatunki, u których okres kwitnienia przypada latem skrócić należy nawet o połowę, tak, aby pędy kwitły jak najobficiej.

Gatunki kwitnące wiosną przycinamy dopiero po przekwitnieniu, usuwając pędy wraz z przekwitłymi kwiatostanami. Zabieg ten zapobiegnie nadmiernemu rozrostowi roślin oraz spowoduje zawiązanie kwiatów na następny sezon. Końcowym etapem pielęgnacji drzew i krzewów jest użycie nawozu, dobranego odpowiednio dla potrzeb każdej z roślin.

Przycinanie drzew iglastych, dla przykładu: świerki, sosny, daglezje, jodły itp. Przycinamy krótko przed rozwojem pąków, jest to w zasadzie jedyny moment, w którym można nadać formę tym drzewom oraz spowodować zagęszczenie nie narażając naszego ogrodu na widok uszkodzonych pędów przez dłuższy czas. Nowe przyrosty szybko zamaskują nasze zabiegi i będziemy mieli latem satysfakcję z naszej pracy.

Inaczej sprawa ma się, co do krzewów iglastych: tuje, jałowce, cyprysiki, cisy itp. Przycinamy dopiero, gdy wegetacja osiąga swój kulminacyjny punkt. Osiągamy w tym czasie pożądaną przez nas formę roślin a „pędzący” przyrost ukryje ślady przycinania. Zbyt pośpieszne przycięcie tych krzewów spowoduje zahamowanie wzrostu i w efekcie zamiast poprawy wyglądu będziemy mieli widok uszkodzonych pędów przed długi czas. Często zapuszczone krzewy wymagają „poświęcenia”, czyli trzeba ciąć radykalnie, ale to też temat na odpowiedni czas i postaram się moje porady podeprzeć zdjęciami jak to się w praktyce odbywa.

 

Wcześniej Państwu obiecałem, że zajmiemy się problemem, jakim jest działalność kreta w naszym ogrodzie, tak więc zaczynamy.

Kret tak naprawdę jest naszym sprzymierzeńcem, żywi się głównie robactwem i to często nie zbyt dla naszych roślin obojętnym, jedynie mamy problem komunikacji z nim, choć ma słuch bardzo dobry nie docierają do niego sygnały z naszej strony by sobie poszukał innego miejsca bytowania.

Mam sporo znajomych i klientów, którzy podejmowali nierówną, w zasadzie z góry skazaną na niepowodzenie, walkę z kretami na trawniku. Gaz, petardy, świece dymne, karbid, ocet, szambo, prąd, trucizny, odstraszacze, ba nawet teściowa z widłami (o dziwo dość skuteczna metoda) oraz wiele innych, bardziej lub mniej wyszukanych pułapek i środków. Chwilami wydawały się być skuteczne jednak wrażenie skuteczności tych sposobów  było najczęściej złudne, gdyż krety budują swoje korytarze sezonowo i naturalne zahamowanie w działalności kreta było często mylone z tym, iż to NAM udało się przy pomocy najwymyślniejszej metody pogonić urwisa z trawnika. Niestety, gdy nadchodziła odpowiednia pora, kretowiska pojawiały się często nawet ze zdwojoną energią.  Trzeba sobie zdać sprawę z tego, iż nasz trawnik jest stołówką pełną przysmaków i gdy nawet uda nam się pozbyć jedną rodzinę krecią, to nie dużo czasu upłynie, gdy zagości pod naszym trawnikiem kolejna gromadka aksamitnych futrzaków.

Niestety po wielu latach obserwacji różnych aren walki z kretami wśród znanych mi posiadaczy trawników nie mogę Państwa pocieszyć, że OTO MAM SPRAWDZONY sposób. Niestety nie ma SPRAWDZONEJ i pewnej na 100% metody, gdyż jak wcześniejsze doświadczenia nam podpowiadają wrażenia często są złudne. Ale żeby nie było, że na darmo katuję klawiaturę, mam jednak parę rad jak można ograniczyć działalność, lub nawet pozbyć się tego intruza z ogrodu. Nie jest to sprawa prosta i tania, ale na własnej skórze (czyt. trawniku) doświadczałem od ponad roku.

Przez ostatnie 3 lata krety tak sobie upodobały mój trawnik, że wiosną 2012r wyglądał bardziej jak pobojowisko i to takie z poligonu Drawskiego gdzie ostre strzelanie się dobywa. Nie było rady i trawnik założyłem od nowa, totalne zdemolowanie starej darni, równanie i sianie od nowa, podłączone z ubijaniem gruntu na ile to możliwe, gdyż po ilości wywleczonej przez kreta ziemi można było się domyślić, że po zimie, gdy kreta (miejmy nadzieję) nie będzie to spore pokażą się zapadliny. Niestety połać trawnika mam sporą i metoda, o której miałem Państwu powiedzieć w moim przypadku przekraczała budżet, jakim dysponowałem. Tak więc zaczniemy od zabezpieczenia powierzchni przed powstawaniem kretowisk. Sposób banalnie prosty, choć wymagający sporo nakładów pracy, mianowicie SIATKA …. ha zaraz powiecie CÓŻ MI ZA NOWINA a to nie do końca jest takie proste. Mamy już doświadczenia, że kret potrafi sobie poradzić z siatkami. Często w sprzedaży można dostać siatki, które używa się do wzmacniania darni w produkcji trawników z „rolki” i ta siatka niestety jest BIODEGRADOWALNA, czyli po około 3-5 latach można ją spokojnie traktować, jako niebyłą. Nie ma możliwości na rozpoznanie, jaka to jest siatka, gdyż są w zasadzie z tej samej formy a jedynie materiał zastosowany różni się i to nie koniecznie kolorem. Tak, więc staraliśmy się a po 3 latach mamy znowu powtórkę z rozrywki. Siatka jest tak słaba, że dla silnych krecich pazurków nie stanowi przeszkody, w końcu ma na swojej drodze trudniejsze przeszkody w postaci silnych splątanych korzeni, które nie dość, że biodegradowalne to odrastają szybko. Tak więc doszedłem do wniosku, że skoro tyle samo kosztuje siatka typowa na krety, co zwyczajna siatka do wykonywania tynków cienkowarstwowych, to w bilansie zysków i strat, wychodzi iż siatka z włókien szklanych jest wyśmienitą przeszkodą dla kreta. W glebie nie ulega rozkładowi i jest o wiele mocniejsza niż te oryginalne. Do tego drobne oczka siatki tynkarskiej nie pozwalają przedostać się większym pędrakom ku powierzchni, przez to giną zamiast przepoczwarzyć się i niszczyć nasze cenne krzewy w ogrodzie.

Co prawda układanie siatki o metrowej szerokości jest bardziej pracochłonne, ale moim zdaniem, jeśli mam już się poświęcać, to przynajmniej niech to będzie solidne.

Kolejna bardzo istotna rzecz przy układaniu siatki, to warstwa ziemi nad siatką. Powinna być jak najcieńsza, na ile to tylko możliwe. Jak już wiemy korzenie trawy rozrastają się i to dość szybkim tempie. Należy przyjąć, że grunt pod prawidłowo pielęgnowanym trawnikiem przyrasta około 0,5cm rocznie, czyli po 5 latach będziemy mieli dodatkowe 2,5cm ziemi na siatce, plus warstwa którą rozłożyliśmy przy zakładaniu. Kret nie ma litości, jeśli tylko nadarzy się sposobność by spenetrować nasz trawniczek, to nie omieszka tego uczynić a już warstwa 5-6cm nad siatką, pozwoli mu „rysować” nasz trawnik. Czyli mamy dylemat, jaką grubą warstwę ziemi ułożyć na siatce, bo przecież powinniśmy robić aerację, czy mocną wertykulację trawnika, noże przyzwoitych maszyn zagłębiają się z powodzeniem na głębokość 2-3cm., więc co z siatką? Tu mogę pocieszyć, z pewnością w pierwszych 2-3 latach po założeniu trawnika nie musimy robić tak głębokich zabiegów, a jak już wcześniej pisałem po tym czasie będziemy mieli warstwę gleby nad siatką wynoszącą około 4cm, co pozwoli nam na prowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych bez obaw o uszkodzenie siatki.

Z przemyśleń i wyliczeń wychodzi, iż odpowiednia warstwa ziemi na siatce to około 2-3cm.

Mamy siatkę i wysianą trawę, niestety nie możemy usiąść spokojnie w fotelu, pewni tego zabezpieczenia. Jeśli nawet nie pojawią się kretowiny to kret będzie próbował dostać się do pokarmu pod naszym trawnikiem wywlekając pokaźne ilości ziemi poza obręb zabezpieczony siatką. To spowoduje zapadanie się terenu skąd usuwa ziemię, dla tego musimy być czujni i próbujemy uprzykrzyć mu pobyt w naszym ogrodzie.

Do zniechęcenia kreta mam dwie metody, które stosowane oddzielnie nie przynoszą większych efektów, ale w połączeniu mamy duże szanse, iż kretowisk nie ujrzymy w naszym ogrodzie.

Pierwsza z metod, to kontrolowane ogłuszania kreta, (tylko proszę teraz nie wyjeżdżać mi z ekologią czy humanitaryzmem, ten, kto nie miał kreta w ogrodzie nie zna tematu i niech głosu nie zabiera), ale nie takie na ślepo nie, broń cię Panie B. jest na szczęście dostępne urządzenie, które pilnuje za nas i odpala ładunek w momencie, gdy kret zbliża się do kopca. Co prawda poszukiwałem „zwłok” krecich po wystrzałach, niestety nie znalazłem, ale to może i dobrze, w końcu nie jesteśmy bandytami i nie chcemy nikomu zrobić krzywdy, MY CHCEMY MIEĆ TRAWNIK BEZ KRETOWISK I DZIUR, sam kret nam nie przeszkadza. Wychodzi na to, iż kret po prostu dostaje po „nosie” mocny cios i to mu zwyczajnie nie odpowiada, po kilku takich „ciosach” spada z ringu, jakim jest nasz trawnik i właśnie o to chodzi.

Samo ogłuszanie często nie wystarczy (o sposobie tym, czyli jak się to montuje i jak działa napiszę później) jak Państwo pewnie zauważyli, kret ma swoje „wyjścia”, czyli dziurki bez kopca, właśnie w te dziurki musimy podkarmić naszego pluszaka spreparowanymi pędrakami. Po tym posiłku rozboli go brzuch na tyle, że stwierdzi, iż te robactwo z naszego trawnika mu nie służy i wyniesie się na dobre.

Drodzy czytelnicy, nie myślcie, że jestem naiwny i drapię za uchem krecika prosząc go by się wyniósł. Te wszystkie zabiegi nie są z pewnością dla jego zdrowia bezpieczne i dobre, ale przecież gdyby nie demolował nam ogrodu, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tępił go po okolicy.

Dlatego też, spokojnie możemy walczyć w ogrodzie, kret jest pod ochroną, ale nie na naszych trawnikach. Nie mam nic przeciw wyłapywaniu i wypuszczaniu na wolność, tyle, że to nie jest proste i często wiąże się z większą demolką w ogrodzie niż zakładanie na nowo. Sam jeszcze 2 lata temu mówiłem, iż te parę kopców na wiosnę mi nie przeszkadza, ale żeby to się na tych paru kopcach skończyło. Gość futrzasty nie ma umiaru, więc bez podjęcia wyzwania pozostaje tylko poddać się i stworzyć ogród „naturalny”, ale kto wie, czy to czasem nie jest lepszym rozwiązaniem?

Tą wątpliwość jednak pozostawiam Wam moi drodzy czytelnicy.

Zatwardziałym i wytrwałym ogrodnikom, pozostało życzyć przysłowiowego „POŁAMANIA”

CD NASTĄPI

  • December 2018
    M T W T F S S
    « Aug    
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  
  • Zgodnie z przepisami Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. wszelkie prawa do grafiki i fotografii zamieszczonych na niniejszej stronie są własnością jej autora.